Wyruszyliśmy o świcie Amazonką w stronę Brazylii. Ja, oraz czwórka amerykanów. Oprócz tego trzech Indian, jeden z nich to przewodnik. Trzeba Państwu wiedzieć, że mój angielski jest na poziomie szkoły podstawowej, i chodź uczyłem się bo w późniejszych latach, za nic nie wchodzi mi do głowy. Trochę lepiej z Hiszpańskim.
Więc mimo bariery językowej dogadywaliśmy się świetnie - troche po angielsku, trochę po hiszpańsku, trochę po polsku i trochę rękami. :))
Przekroczywszy granicę co jakiś czas widywało się jakieś wioski ucywilizowanych Indian. Mieli łodzie motorowe, generatory prądu. Wtedy zobaczyłem także drewniany rezerwat eksplorerski, gdzie za rok pojechałem w największą chałę mojego życia, wraz z Beatą Pawlikowską...
Obserwowaliśmy ptaki latające nad naszymi głowami o pstrokatych barwach, łowiliśmy ryby i robiliśmy zdjęcia. Przede wszystkim jednak delektowaliśmy się pięknem otaczającej nas dżungli niecierpliwie oczekiwaliśmy jutra.
