
Po dwóch dniach wizyty w stolicy Kolumbii udałem się samolotem na południowy wschód. Wylądowaliśmy w miejscowości Leticia.... Miasto z książek Arkadego Fiedlera które opisywał...
Nie spieszyło mi się nigdzie, więc poczekałem kilka zwiedzając "miasto", gdzie czuło się klimat czychającej za ostatnim domem Amazonii. Słowo "domem" to lekka przesada. Co prawda w samej Leticii jest jakaś tam lądowa architektura, ale prawdziwe życie jest na domkach "pływających" nad brzegiem. Domki te ułożone są na podeście z czciny i błota dzięki temu nie toną. Czasem obejście pełni rolę ogródka ważywnego.
W miasteczku znalazłem grupę amerykanów, która podobnie jak ja chciała zapuścić się w dzicz. Zgadalismy się i postanowiliśmy udać się rzeką do Brazylii.
Dobrze idzie... tylko warzywnego, nie ważywnego:))
OdpowiedzUsuńświnia
OdpowiedzUsuń